środa, 22 stycznia 2020

Witaj Polsko!

Witaj Polsko!



Są takie piosenki, które wzruszają do łez. Jeszcze w sobotę, kiedy przekraczaliśmy granicę, pierwszą piosenką w polskim radiu był 'Dom' Cleo. No krótko mówiąc poryczałam się jak dziecko, wiedząc, że za kilka godzin będę w domu.

"Stale czekasz, mamo, wiem
Wypatrujesz w oknie mnie" 

A potem zaczęły się schody. Bo co jak co, ale przejechać nasze polskie drogi to jest wyczyn godny podziwu. Każda pozycja siedzenia i leżenia była już niewygodna, a na miejscu byliśmy dopiero koło 4 nad ranem w niedzielę. Wyjechaliśmy wpół do 11 w sobotę w południe, co i tak było nieludzką porą. Ale! Mamy już środę, przystosowaliśmy się do trybu polskiego, głowa już nie pęka, a i my nie próżnujemy.

Mama na obiad w niedzielę zrobiła nasze ulubione kartacze. Jeśli ktoś nie wie co to jest, to odsyłam tutaj i żałujcie, że nigdy nie jedliście! Kartacze przyszły do naszego regionu z Litwy, gdzie nazywają się cepeliny i podawane są ze śmietaną. W naszym mieście jest nawet coroczny festiwal kartaczewo, gdzie restauracje ścigają się ze sobą o tytuł mistrza kartaczy. Tytuł zacny, bo przygotować je to nielada sztuka i pracochłonna robota. Jeśli ktoś chciałby na te cudo nasz domowy przepis, podam w komentarzu. A krótko mówiąc jest to ziemniaczana pyza z mielonym mięsem w środku. Najlepiej wieprzowym. U nas podaje się je ze skwarkami smażoną cebulką. Pycha! 


Mama ogólnie bardzo się postarała, bo napiekła ciast, bez i zrobiła sałatkę jeżynową.

Mimo wszystkich smakołyków, ja i tak najbardziej się cieszę, że jestem w domu. A ten gość nie odchodzi ode mnie o krok:

Korzystając z totalnej swobody odwiedzamy znajomych i rodzinę. W poniedziałek byliśmy w kinie i na łyżwach. 


Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał filmu, to radziłabym się zastanowić czy warto iść. Niby fajny powrót do przeszłości i tytuł adekwatny do treści, ale... Sam w sobie nie był szczególnie porywający. A co jak co, ja takie filmy lubię, więc wiem o czym mówię!

W sobotę zaś jedziemy wybierać suknię ślubną dla mojej siostry. Jestem świadkową, a to już we wrześniu. 

Także z tym odpoczynkiem na urlopie to spore niedopowiedzenie, bo jesteśmy w ciągłym ruchu, ale nie narzekamy! Właśnie tego chcieliśmy.

A tymczasem uciekamy znowu na łyżwy. Nie da się nie skorzystać mając lodowisko pod nosem :) Miłego wieczoru! 

czwartek, 16 stycznia 2020

Organizacyjnie

Kochani! Totalnie nie spodziewałam się takiego odzewu i komentarzy. Cudownie jest wiedzieć, że nie jestem jedynym przypadkiem odporności językowej, a Wasze rady na pewno wezmę do serca :) Już teraz otworzyłam się bardziej i czasami bredzę jak potłuczona, ale mówię! Dziękuję z całego serduszka! 

Wiem, że następny post obiecałam o kuchni niemieckiej. Miałam nawet plan! Mieliśmy w tą sobotę odwiedzić fajną knajpkę z niemieckim jedzeniem, wybrać się na Zeil i porobić mnóstwo zdjęć. No, ale jak to bywa w moim życiu przypadkowym. Plany się zmieniły. W ten weekend jedziemy do Polski na urlop! Na całe dziewięć dni! Jestem mega szczęśliwa! A w Polsce też będzie się działo :)

Wracając do bloga... Żeby nie przegapić żadnego komentarza, włączam zatwierdzenie komentarzy. Każdy Wasz blog odwiedzę, skomentuję i z miłą chęcią z Wami podyskutuję :) Jest też opcja obserwacji. Na blogu są również ikonki społecznościowe. Narazie znajdziecie mnie tylko na instagramie. Zapraszam cieplutko! 

Do przeczytania :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Factory of memories , Blogger